505 - 441 - 521

karolina@sekretytreningu.pl
Warszawa

Laruga Glaser

Laruga-Glaser-Sekrety-TreninguKtóregoś dnia stwierdziłam, że jogę znam na tyle dobrze, by bez większego wstydu móc wybrać się na warsztat z gościem z zagranicy ;) Jakiś czas temu w Polsce gościła Kino MacGregor, niestety przespałam sprawę. Drugi strzał padł na Larugę Glaser, ciemnoskórą amerykankę od lat mieszkającą Szwecji, o bujnych lokowanych włosach i frymuśnych tatuażach :)

 

Opinię jak najbardziej pozytywną wystawiam po dość krótkiej obserwacji, bo uczciwie trzeba przyznać, z Larugą spędziłam liche 1,5 godziny. Nie mam jednak wątpliwości, że wniosły one sporo nowości do moich umiejętności.

 

Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że cały warsztat trwał dwa dni, a akurat ten trening, na który trafiłam, okazał się całkowicie w moim guście. Nie było wielu zaawansowanych tematów polizanych po łebkach, lecz mała porcja wiedzy dopracowana do maksimum. Osobiście uważam, że instruktor wykazuje większy kunszt będąc w stanie zafascynować kursantów czymś co już znają, poszerzając ich horyzonty w prostych i znanych wydawałoby się technikach, niż gdy obficie szpanuje swoimi możliwościami (choć to też ma swój urok). Tak właśnie było tym razem, Laruga prowadząc zajęcia skupiła się praktycznie wyłącznie na powitaniu słońca, ale w maksymalnie dopracowany sposób. Zwracała uwagę na szczegóły wykonania poszczególnych asan, technikę, punkty kluczowe, których poprawne wykonanie składało się na całość niby znanej, a jednak na nowo trudnej asany. Sama Laruga mówiła, że bardzo zależy jej na jakości. Namawiała do szczególnej dbałości o asany często wykonywane, bo powtarzane ruchy wykształcają nawyk, a czy dobry czy zły, zależy od nas i od naszego zaangażowania w ich poprawność.

Cechował ją brak fanatyzmu, pokazywała jej zdaniem najlepsze wersje pozycji, czy przejść między nimi, jednak nie negowała tych, które znali kursanci, namawiała do przetestowania jej wersji, a nie wiary na słowo.

 

Laruga stwarza wrażenie bardzo serdecznej osoby, nastawionej na umilenie czasu swoim kursantom. Łatwo nawiązuje kontakt wzrokowy i dba o nawiązanie dialogu z grupą. Masz wrażenie, że ona mówi rzeczywiście do Ciebie, a nie do ‚enigmatycznej grupy’.

 

Jest bardzo drobna, zgrabna, ale atletyczna. Zadbana i ubrana stylowo, zanim jeszcze się ruszy czy odezwie, od razu widać, że trenuje jogę. Podczas treningu była ubrana w króciutkie szorty i dopasowaną bokserkę, więc żadna luźna tkanina nie skrywała jej ruchów i nikt nie miał wątpliwości, że asany w jej wykonaniu są dopracowane co perfekcji. I nie mówię tu o staniu na głowie/rzęsach/z nogami w lotosie/zarzuconymi na szyję ;) tylko o podstawowym powitaniu słońca, które w jej wykonaniu po prostu zachwycało.

 

Laruga usilnie namawiała do cierpliwej praktyki i akceptowania tempa z jakim ciało dostosowuje się do nowych wyzwań.

 

Ot, na koniec jeszcze jedna mała obserwacja, trochę może nie na temat, ale co tam! Rzuciwszy spojrzenie dookoła, okazało się, że na dość zatłoczonej sali pełnej joginek, tylko ja miałam pomalowane paznokcie u stóp… Pomyślałam, że może to jakieś faux pas, ale… na szczęście Laruga też miała całkiem ładny czarny pedikiur, co uspokoiło moje poczucie niedopasowania ;)

 

Pierwszy raz spotkałam Larugę na warsztatach zorganizowanych przez szkołę Jogi Yoga Republic przy ulicy Śniadeckich 18.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.