505 - 441 - 521

karolina@sekretytreningu.pl
Warszawa

Wojciech Warszawski

Wojciech-Warszawski-Sekrety-TreninguLubię ekstrema. Ale co jeżeli macie już za sobą wyczerpujące treningi w błocie, 16 godzinne workoutowe maratony, musztrę w morzu, na śniegu i w deszczu, nocne wywlekanie z łóżek, bieganie z oponą nad głową, a trening kopania w jaja jest Waszym wyuczonym zawodem? (Zaintrygowany? Zapraszam na treningi Krav Maga). Idziecie po inne ekstrema. Tak więc, ze swoim boot campowym warsztatem, trafiłam na treningi tańca klasycznego (tak… to znaczy na balet). Jest ekstremalnie, ale ponieważ jestem uparta, powoli (oj, jak powoli!) brnę w tę dziwną dla mnie dziedzinę pod okiem Wojciecha Warszawskiego, instruktora tańca klasycznego, byłego tancerza Teatru Wielkiego, choreografa i bardzo sympatycznego, dowcipnego człowieka.

 

Za mną liche 14 treningów, które co prawda niewiele wniosły w mój warsztat (talentu to ja do tego nie mam), ale dostarczyły mi wystarczająco dużo informacji by móc stworzyć bardzo pozytywną recenzję instruktora prowadzącego!

 

Nikt na sali nie ma najmniejszych wątpliwości, że Pan Wojciech zna się na tym czego uczy, jego ruchy, postawa, koordynacja, a też życiorys, który łatwo wygooglacie dowodzą, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu.

 

Przede wszystkim Wojciech Warszawski jest wyjątkowo serdeczny, wchodząc na salę nie macie wątpliwości, że instruktor jest do Was przyjaźnie nastawiony. Pana Wojciecha dobry nastrój nie opuszcza nigdy, wchodzi na salę z uśmiechem na ustach i kończy zajęcia z jeszcze większym. Zawsze jest pozytywnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, zdystansowany do samego siebie, a do tego dowcipny. Przyjaźnie parodiuje nasze błędy, można powiedzieć, że wręcz wymusza na grupie dobry nastrój.

 

Sam trening tańca klasycznego jest specyficzny, na pewno bardzo trudny, dość statyczny, wymaga skupienia, bardzo dużej precyzji, koordynacji, uczy świadomości całego ciała i studiowania ruchu, ćwiczone elementy wymagają silnych i wytrzymałych mięśni. Chociaż pot raczej z czoła nikomu nie kapie trening daje w kość zarówno mięśniom, jak i głowie. U mnie ta ostatnia pracuje mocniej niż cokolwiek innego w tym czasie. Zapamiętanie sekwencji następujących po sobie kroków zawsze było moją słabą stroną. W tym wypadku stopień skupienia jest na najwyższym poziomie i tylko przyjazne uwagi instruktora, by się nie marszczyć, ratują mnie przed wypracowaniem ogromnej lwiej zmarszczki na samym środku czoła ;)

 

To co szczególnie lubię u Pana Wojciecha to jego chęć znalezienia analogii do wszystkich tłumaczonych elementów, by obrazowo przedstawić idee poszczególnych ruchów. Chętnie odpowiada na wszystkie pytania grupy, indywidualnie poprawia uczestników. Stwarza wrażenie osoby szczerze lubiącej swój zawód, najchętniej przedłużał by nam treningi, byśmy mogli wynieść z nich jeszcze więcej.

 

A na koniec nie byłabym sobą gdybym nie napisała o wyglądzie Pana Wojciecha. Ach! Gdy za pierwszym razem go spotkałam miał gęste, rude loki do ramion! Widok nieziemski. Gdy zobaczyłam go po raz drugi, loki skróciły się do klasycznej „męskiej” długości! Za trzecim razem oczekiwałam kolejnych spektakularnych metamorfoz, jednak ta ostatnia okazało się docelową zmianą image’u ;) i tak już zostało…

 

Po raz pierwszy spotkałam Wojciecha Warszawskiego w Egurrola Dance Studio (Aleje Jerozolimskie 91).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.