505 - 441 - 521

karolina@sekretytreningu.pl
Warszawa

Zbyszek Wardyński

Zbyszek-Wardyński-Sekrety-TreninguNajtrudniej napisać coś o instruktorze, którego dobrze znacie. Cechy, które u nowej osoby ciekawią i intrygują u znajomego stanowią standard, na który nie zwracacie uwagi. Jednak nie wypada mi nie napisać pozytywnej opinii o Zbyszku Wardyńskim, który cierpliwie znosi moje złośliwości na swoich zajęciach już od prawie 5 lat.

 

Zbyszek prowadzi zajęcia z towarzyskiego tańca użytkowego, uczy rock’n’rolla, jive’a, foxtrota, quickstepa, samby dyskotekowej, hustle, rumby, cha-chy, mambo, walca angielskiego i wiedeńskiego, tanga argentyńskiego i polki. Zajęcia są skierowane do osób, które chcą dobrze czuć się na parkiecie tanecznym, radzić sobie na imprezach, weselach i potańcówkach. U Zbyszka na treningu praktycznie nie znajdziecie elementów estradowych, brak też typowej choreografii, której partnerzy uczą się na pamięć by móc wspólnie zaprezentować pokazowy układ. Zbyszek uczy partnera prowadzić, a partnerkę słuchać prowadzenia.

 

 

Atmosfera na zajęciach jest przyjemna i przyjazna. Grupy, szczególnie te dłużej ćwiczące, są zżyte, a uczestnicy dobrze się znają. Swoje lekcje Zbyszek kieruje do osób dorosłych, a średnia wieku uczestników oscyluje około 40tki, więc zajęcia polecam szczególnie osobom mocno dorosłym ;) Intensywność treningów jest umiarkowana, a kondycje bez problemu można wyrobić z czasem na zajęciach. Choć uczciwie trzeba przyznać, że przy zmianach partnerów i szybszym tempie od czasu do czasu uda się lekko zmachać.

 

Zajęcia u Zbyszka dzielą się na lekcje i treningi. Te pierwsze są bardzo techniczne, polegają na wielokrotnym powtarzaniu kroków, które umożliwia wykształcenie odruchów. Treningi zaś najłatwiej porównać do mini imprez, na które przychodzi się potańczyć ze swoim partnerem, by utrwalić wyuczone na lekcji kroki. Sam Zbyszek bardzo indywidualnie podchodzi do każdej pary. Bywa, że treningi stają się swego rodzaju lekcją indywidualną, na której Zbyszek z dużym uporem, różnymi metodami szlifuje warsztat kilku par, dopracowuje szczegóły, eliminuje błędy.

 

Zbyszek jest instruktorem wybitnie punktualnym, dobrze zorganizowanym i niezawodnym. Nigdy nie opuszcza treningów i zawsze osobiście prowadzi zajęcia. Aż dziw, że nigdy go grypa nie rozłoży, albo inna gangrena ;) Na jego stronie przeczytamy, że na dzień dzisiejszy prowadzi szkołę od 11887 dni, szczęśliwi posiadacze kalkulatorów mogą przeliczyć na lata.

 

Zbyszek jest po pięćdziesiątce, reprezentuje sportowo-elegancki styl, jest ładnie zbudowany, świetnie skoordynowany, porusza się zgrabnie i harmonijnie. Jest sympatyczny, uśmiechnięty, ale przede wszystkim rzeczowy. Przy bliższym poznaniu okazuje się czasem nawet trochę ludzki.

 

Na koniec dodam od siebie, jako instruktora Krav Maga, że od samego początku założenie szkoły Zbyszka przypominało mi kravmagowe podejście! I nie dlatego, że raz przy kręceniu obrotów w rock’n’rollu dostałam w nos łokciem, tylko ze względu na praktyczny charakter i podejście do nauki.

A założenie jest proste: jak najłatwiej i najszybciej nauczyć się poruszać w tańcu. Bez udziwnień, bez zbędnego kombinowania, łatwo i przyjemnie. Jak w Krav Maga! Jak najszybciej i najprościej nauczyć kursantów samoobrony, bez kombinowania, bez udziwnień, łatwo i przyjemnie ;)

 

Szkoła Tańca Zbyszka Wardyńskiego znajduje się w centrum Warszawy pod adresem Polna 5.

15 komentarzy so far.

  1. Ewa pisze:

    Oj wszystko potwierdzam. U Zbyszka uczymy się od ponad 2 lat. Za każdym uświadomieniem sobie tych wszystkich godzin na parkiecie, mój Mąż się dziwi, ponieważ zakładał, że skończymy naukę po 3 miesiącach. A tu ciągle coś nowego, ciekawego, co znów świetnie urozmaica to, co już umiemy. Mnie uderza fakt, że Zbyszek czuje każdy ruch, którego nas uczy. Dlatego w miarę łatwo trafi z objaśnieniem do każdego, dopasowując tłumaczenie do rozumowania swojego ucznia (mi sylabuje „wo-llllll-no, szybko, szybko –> ten drugi obrót musi się rozpocząć na llll”, Mężowi liczy stopnie obrotu). Z niezwykłą cierpliwością poprawia też raz po raz czasem z uporem powtarzane, choć złe nawyki nabyte na imprezach tanecznych, weselach, zwłaszcza w wakacje… „za duże kroki”, „ręka wyżej” „oprzyj ramię”, „tu miał być krok do tyłu”, „nie kręć się sama, to On ma Cię poprowadzić”. Chociaż w beznadziejnych przypadkach znajduje sposób na to, żeby móc tańczyć ładnie i wygodnie z „niepoprawnym nawykiem”. W sumie Zbyszkowi jesteśmy wdzięczni najbardziej za to, że idąc gdziekolwiek gdzie jest parkiet, nie boimy się tańczyć, zazwyczaj nie schodząc z niego do końca imprezy. Na własnym weselu, po pół roku nauki, nie tylko zatańczyliśmy pięknie walca, ale też wytańczyliśmy każdy utwór, wliczając te w przerwach na posiłki. Dużo łatwiej też nam tańczyć z innymi partnerami. Teraz po prostu szkoda muzyki na siedzenie! :)

  2. Ania pisze:

    Karolina stwierdziła , że najtrudniej napisać o człowieku, którego się dobrze zna. Moim zdaniem najtrudniej napisać o człowieku, o którym powiedziano już wszystko. Mało tego, trudno napisać kolejny pozytywny komentarz, w którym byłoby coś nowego. Zaczęłam się zatem zastanawiać, że może jednak odrobina krytyki ? W końcu po ośmiu latach znajomości ze Zbyszkiem chyba mam do tego prawo, a konstruktywna nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Zaczęłam się zastanawiać i ………… niestety poległam. Czyżby człowiek bez wad ? Chodzący ideał ? Doskonale przygotowane zajęcia ? Wszyscy zadowoleni i szczęśliwi ?
    Panie i Panowie raz w tygodniu na 1,5 godziny zapraszamy na wycieczkę do innego świata.
    Rozmarzyliście się ? Zapomnijcie. Jak każde nieznane terytorium, ten świat jest pełen niespodzianek i zasadzek. Zdradliwych spinów, podstępnych chasse i innych potworów o obco brzmiących, trudnych do zapamiętania nazwach. I jak w każdym innym świecie, tak i w tym, żeby przeżyć potrzebny jest doświadczony przewodnik. Jest nim właśnie Zbyszek. To on powie Wam, że żeby pójść dalej musicie najpierw zabić ………… złe nawyki, dopiero potem możecie zacząć oswajać potwory. To on będzie Was wyciągał z pułapek Waszych ciał i umysłów. To on zawsze pokaże Wam jak to „ślicznie” poruszacie się w tańcu (ciekawe skąd u niego taki talent do naśladowania).
    Ale potem to właśnie od niego usłyszycie, że zrobiliście niesamowite postępy, że przyjemnie na Was popatrzeć, że pięknie Wam się kręci
    spódnica :) albo że świetnie prowadzicie. Naprawdę warto dotrwać do tej chwili.
    Do zobaczenia na zajęciach.

  3. Marysia i Andrzej pisze:

    W szkole Zbyszka tańczymy już od 2 lat. Wcześniej, przez mniej więcej rok, chodziliśmy do innej szkoły, z której odeszliśmy po niezbyt dobrych doświadczeniach. Szukając nowego miejsca do kontynuowania nauki tańca trafiliśmy na stronę internetową szkoły Zbyszka.

    Już pierwsza rozmowa telefoniczna z Dorotką i Zbyszkiem uświadomiła nam, że ich podejście do nauki tańca i do samych kursantów jest zupełnie inne. Od razu widać było, że liczy sie dla nich przede wszystkim człowiek, a nie kasa. To indywidualne podejście i wyjście naprzeciw potrzebom każdego z uczniów widać na każdym kroku.

    Równie ważne jest to, że Zbyszek uczy tzw. tańca użytkowego. Nie próbuje zrobić z nas tancerzy turniejowych, bo przecież nie po to chodzimy na kurs tańca towarzyskiego. Dzięki temu nauka i związany z nią wysiłek nie przestają być zabawą. Bezcenne są momenty, gdy Zbyszek w bardzo dowcipny sposób pokazuje grupie popełniane przez nas błędy, nikogo przy tym nie urażając. Pasja i zaangażowanie prowadzących widoczne są na każdych zajęciach.

    Możliwość chodzenia na dodatkowe treningi pozwala nam utrwalić nowo wprowadzane elementy i nie zapomnieć tych nauczonych wcześniej. Tym bardziej, że prowadzący czujnie krążą po sali i w miarę potrzeby korygują na bieżąco nasze potknięcia.

    W bieżącym roku Zbyszek wprowadził również comiesięczne, darmowe potańcówki, które cieszą sie dużą popularnością wśród uczniów szkoły. O wyjątkowości szkoły Zbyszka i klasie prowadzących ją ludzi świadczy także liczne grono kursantów ze stażem sporo dłuższym niż nasz.

    Jeżeli szukają Państwo miejsca do dobrej zabawy, jeżeli złapali już Państwo tanecznego bakcyla, albo dopiero przeczuwacie, że chcielibyście go złapać ;), to zdecydowanie polecamy szkołę Zbyszka. Nie potrzeba dużo czasu, żeby poczuć tę ogromną satysfakcję, gdy w pewnym momencie poszczególne elementy zaczynają układać się w całość i okazuje się, że umiemy już zatańczyć fokstrota, rumbę, czy tango. A przy okazji można wstać z kanapy, wyjść z domu i trochę się poruszać :)

    Tak więc do zobaczenia na ul. Polnej 5!

  4. Tadeusz pisze:

    To wszystko to jeszcze NIC.
    Wyobraźcie sobie człowieka 110 kg, który zawsze twierdził, że „nikt nie tańczy trzeźwy, chyba, że zwariował”. To ja. Trochę przymuszony poszedłem spróbować i Zbyszek sprowadził mnie na właściwą drogę. Jego zapał i charyzma wciągają. Teraz lubię tańczyć, zwłaszcza jak już cos umiem.
    Wielkie dzięki Zbyszku.
    Tadeusz

  5. Ela pisze:

    „Nic dodać nic ująć” w poprzednich opiniach. Podsumuję w takim razie to, co na początku nauki spodobało mi się w Szkole Tańca Zbyszka Wardyńskiego i co, po 5 latach nauki, cały czas zauważam:

    1. Profesjonalizm prowadzących zajęcia;
    2. Wyraźnie widoczne zaangażowanie prowadzących w skuteczne nauczenie nas wszystkich. Dorotka i Zbyszek bardzo często nawet swoje przerwy między grupami poświęcają na indywidualne „korepetycje”;
    3. Przyjazna atmosfera na zajęciach;
    4. Wysoki poziom kultury prowadzących, elegancja wypowiedzi, nienaganny język polski;
    5. Nauka tańca użytkowego, czyli tego, co jest najbardziej potrzebne każdemu, kto woli na imprezie potańczyć, zamiast kiwać się nad śledzikiem;
    6. Indywidualne podejście do uczniów. Zbyszek i Dorotka znając swoich uczniów, wiedzą, że jedni z nas lepiej zapamiętują figury „przestrzennie”, a inni lubią wszystko mieć „matematycznie” rozliczone;
    7. Więcej niż jedne zajęcia w tygodniu;
    8. Treningi (oprócz lekcji), na których można udoskonalić kroki, których uczymy się na lekcjach;
    9. Wieczory taneczne organizowane w szkole raz w miesiącu – świetna okazja do dobrej zabawy w znanym, sympatycznym gronie;
    10. Okresowo organizowane dodatkowe kursy poświęcone jednemu tańcowi – Klub tanga argentyńskiego, Klub tańców dyskotekowych;
    11. Dwie lub trzy osoby prowadzące każde zajęcia – to rzadkość w Warszawie. W innych szkołach, w których uczą się moi znajomi, lekcje prowadzi tylko jeden nauczyciel i do pokazywania kroków wybiera kolejnych uczniów. Taka nauka to, moim zdaniem, kompletna strata czasu i dowód na to, że szkoła traktuje uczących się niepoważnie (albo raczej poważnie traktuje wyłącznie ich… portfele);
    12. A skoro o portfelu mowa, dodam, że cena za miesiąc nauki w Szkole Zbyszka jest zdecydowanie konkurencyjna w porównaniu do innych szkół w Warszawie, szczególnie biorąc pod uwagę wiele różnych form aktywności oferowanych w ramach jednej ceny;
    13. Już na sam koniec, też ważna sprawa – świetna lokalizacja szkoły w centrum miasta, w pobliżu stacji Metro Politechnika.

    Serdecznie polecam Szkołę Zbyszka! Jeżeli spróbujecie, jest duża szansa na to, że zostaniecie tu na długie lata, jak ja i mój partner oraz wielu naszych szkolnych znajomych.

  6. Iwona i Jacek pisze:

    Warszawa,18.09.2014 r.

    Zbyszku, dzięki!

    W niedzielę, na zakończenie wesela naszego starszego syna, Jacek (mój mąż) został okrzyknięty królem parkietu!
    Ktoś, kogo wojsko zwolniło ze składania przysięgi, bo nie był w stanie skoordynować ruchu rąk i nóg, ktoś, kogo rodzice byli wzywani do szkoły z powodu wyszydzania hymnu państwowego, a on po prostu nie umiał śpiewać, ktoś, dla kogo taniec był równoznaczny z tańcem św. Wita.
    Taki ktoś zostaje KRÓLEM PARKIETU !!!
    Nie muszę mówić, że pociąga to za sobą pożądliwe spojrzenia wyposzczonych dam. No comment.

    Dziękuję Ci Zbyszku !!!

    Iwona

    P.S.
    Ale po rękach to mnie niemieccy kelnerzy po naszych tańcach całują, a nie Jacka.

  7. Wieslaw i Viera Czyżowicz pisze:

    Potwierdzamy wszystkie najlepsze opinie o tej szkole tańca.Szukaliśmy szkoły dla osób dorosłych, w naszym wieku i podobnie jak my starających się o zdobycie umiejętności pozwalających cieszyć się tańcem na parkiecie. I taką szkołą okazała się szkola tańca Zbyszka Wardyńskiego.Już po kilku lekcjach znacznie pewniej i radośniej czuliśmy się na parkiecie. Jednak utrwalenie nabytych umiejętności wymaga ćwiczenia. A o tym zapomnieliśmy i po wakacjach wróciliśmy znów na lekcje niemal z całkowicie „zresetowanymi” poprzednio nabytymi umiejętnościami.Ale znakomita atmosfera, perfekcyjna metodyka uczenia, udzielanie uwagi i służenie pomocą, spokojne wyjaśnienie problemów, humor, powtarzanie ćwiczeń, wyrabianie nawyków ruchu i radości z tańca to ogromna zaleta tej szkoły. Co więcej, to możliwość korzystania za niewielką dopłatą z dodatkowych lekcji i raz w miesiącu zabawa! Bezpłatna, we własnym gronie.Można nie tylko w warunkach „bojowych” przetestować właśnie opanowane kroki i figury, ale i uzyskać pomoc od Szefa i jego współpracowników – Doroty i Tomka. To naprawdę bardzo dobra, przyjazna uczniom w każdym wieku Szkola tańca.Polecamy z czystym sumieniem
    Viera i Wieslaw

  8. "Lalka" pisze:

    Zbyszek, Dorotka, Tomek wielkie dzięki!!!
    Tańczymy i dalej uczymy się tańczyć na Polnej 5 już ponad pół roku i uwierzyliśmy, że można bawić się tańcem, w dodatku w miłej atmosferze.
    Jak dla mnie, może to trwać „do końca świata i jeden dzień dłużej”.
    Nie napiszę nic więcej, bo musiałabym powtórzyć wszystkie pochlebne opinie wyrażone powyżej.
    Zachęcam tylko tych wszystkich, którzy jeszcze nie zdecydowali gdzie się będą uczyć tańczyć, aby przyszli właśnie do tej szkoły.To szkoła „na piątkę”.

  9. Robert M. pisze:

    Na Polną 5 chodziłem jakieś 23-25 lat temu. I był to okres kiedy chcąc zaimponować dziewczynie, uczęszczałem w tym samym czasie na trzy kursy tańca: do Klubu Studenckiego Stodoła, do Szkoły Tańca Polańskiego i właśnie do Pana Zbyszka.
    Moja ocena kursów – pierwsze dwa to tak od 3+ do 4, ostatnia szkoła pełna 6.
    Myślę, że przez ten czas niewiele się zmieniło w szkole Pana Zbyszka więc z czystym sumieniem mogę ją polecić. Na 200 %!!!
    Dla mnie najważniejsze były samba dyskotekowe, r’n’r i mambo i śmiem twierdzić że te 20 lat temu osiągnąłem w nich niemałą biegłość i to naprawdę łatwo, szybko i przyjemnie.
    Dziękuję więc i pozdrawiam serdecznie.

    PS.
    I na koniec coś ważnego. Pan Zbyszek uczy właściwego prowadzenia w tańcu partnerki przez tancerza. A jak to jest ważne w tańcu… to już się przekonajcie stając sami na parkiecie. Najlepiej na początku na Polnej 5.

  10. Waldemar pisze:

    To już drugi rok jak z moją Ukochaną uczęszczamy na lekcje tańca do szkoły Zbyszka. Ten czas to cudowne chwile w tanecznym rytmie i w otoczeniu ludzi wzajemnie sobie życzliwych oraz pod troskliwą acz zdecydowaną opieką instruktorów.
    Instruktorami są Zbyszek, Dorotka i Tomek. Są wysoce profesjonalni w swoim działaniu i tworzą atmosferę, w której bardzo szybko mija stres związany z tremą początkującego tancerza i można skupić się na nauce tańca, a nie na myśleniu ” o jejku jak ja wyglądam, o rany znowu robię coś źle albo że jestem gorszy od innych itp.”.
    Swoim uczniom poświęcają cały czas przeznaczony na lekcję. Każda minuta wykorzystana jest na naukę przy tym ze strony instruktorów odczuwa się wielkie wsparcie i reagują wspaniale kiedy uczniowi potrzebna jest pomoc. Jeśli jest taka potrzeba sami wchodzą w rolę partnerów w tańcu i dokładnie pokazują jak i co należy zrobić aby taniec wyglądał ładnie.
    Nigdy nie jest tak, że od razu wszystko wychodzi za pierwszym razem, aby tańczyć ładnie i w stylu to trzeba ćwiczyć.
    Więc jeśli się zastanawiasz czy dasz radę to ci mówię, że dasz radę i zapisz się do szkoły Zbyszka.
    Jeśli ogranicza cię trema to szybko się jej pozbędziesz zapisz się tylko do szkoły Zbyszka.
    Swoje słowa dedykuję w szczególności do facetów. Wiem jaki jest nasz sposób myślenia ale zapewniam was, że szybko sami staniecie się miłośnikami tańca a wasze ukochane będą z was bardzo dumne kiedy będą widziały jak zazdrośnie patrzą na was ludzie na parkiecie.
    Więc jeśli nie chcesz wiecznie tańczyć w kółeczku lub tylko 2 na 1 to zapisz się ze swoją partnerką do Szkoły Tańca Zbyszka Wardyńskiego.
    Do zobaczenia na parkiecie.

  11. Najwyższa chyba pora napisać coś po półtorarocznym uczęszczaniu do Szkoły Tańca Zbyszka Wardyńskiego…
    Do tej formy aktywnego spędzania czasu namówiła mnie żona (za co jestem jej niezmiernie wdzięczny :)). Miałem bardzo duże opory, wzbraniałem się jak mogłem ale zbliżające się wesele syna uświadomiło mi, że tam się niestety ale będzie tańczyć…a ja ani me ani be ani kukuryku w tym temacie. Znaleźliśmy szkołę w pobliżu mojego miejsca pracy tak by było jak najbliżej ale to nie był dobry wybór…pochodziliśmy tam tylko dwa miesiące…
    Pomyślałem wtedy, że jeżeli nie poszukam innego miejsca to się dożywotnio zniechęcę do tańca a to byłaby już prawdziwa katastrofa (zwłaszcza dla mojej małżonki). Zaczęły się gorączkowe przeszukiwania internetu, wybór najbardziej moim zdaniem interesujących ofert i ich porównywanie…Napisałem porównywanie ale tak naprawdę nie było co porównywać. Od razu jedna z propozycji utkwiła mi w głowie i pomyślałem wtedy sobie że to musi być to!
    Na moje nieszczęście miałem rację bo wpadłem po uszy!!! Wpadłem oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu bo dziś już nie wyobrażam sobie życia bez tańca. I to pomimo tego iż zdaję sobie sprawę jak wiele mi i nam (jako parze) jeszcze do perfekcji brakuje. Nie pamiętam abyśmy opuścili choć jedne zajęcia, na każde kolejne czekamy z niesłabnącym dreszczem emocji a trzeba mieć na uwadze, że w tej chwili uczymy się już około 15 tańców. Zajęcia są prowadzone osobiście przez Zbyszka Wardyńskiego i jego uroczą partnerkę taneczną Kasię Dorotkę (używa dwóch imion chyba dla zmyłki). Często w zajęciach uczestniczy też Tomek, wysoki postawny facet, który radzi sobie z każdą uczennicą (nawet duużo niższą od niego). Nauka jest prowadzona dokładnie tak jak sobie to wyobrażałem, wszystkie elementy poszczególnych figur rozłożone na czynniki pierwsze, dużo powtórzeń (wydawałoby się że monotonnych ale wbrew pozorom przynoszących super efekt). Zbyszek bardzo dużą uwagę przywiązuje do szczegółów (co mnie jako inżyniera niezmiernie cieszy), kładzie nacisk również na wysoki poziom kultury na zajęciach, zawsze wygląda elegancko a na rozpoczęciu każdych zajęć można regulować zegarki (taka u niego punktualność). Często gdy wydaje mi się że jakiś element opanowałem dość dobrze zostaję przez niego brutalnie sprowadzony na ziemię ale wtedy wiem że trzeba się nieustannie doskonalić by pokonywać kolejne szczeble wtajemniczenia. Szkoła proponuje co czwartek treningi taneczne (za symboliczną opłatą) na których można się doskonalić pod okiem instruktorów. Jest to znakomita forma ćwiczeń dla osób, które nie mogą tego robić w domu. Często są organizowane zabawy taneczne na których w praktyce można sprawdzić swoje postępy a i poznać się bliżej z innymi parami… Na weselu syna (po ośmiu miesiącach ćwiczeń) wypadliśmy okazale, bawiliśmy się świetnie i budziliśmy ogólny podziw i zachwyt gości. A i nasze samopoczucie z tego powodu było znakomite. Podsumowując zachęcamy gorąco bo naprawdę warto. I tylko jedna uwaga na koniec…nie zniechęcajcie się, postępy przyjdą i na pewno je zauważycie tylko bądźcie cierpliwi i systematyczni a o resztę pozwólcie zadbać Zbyszkowi, Kasi Dorotce i Tomkowi…My w każdym razie będziemy tańczyć dopóki sił starczy…
    Do zobaczenia na parkiecie na Polnej 5. Kasia i Robert

  12. Martyna i Grzesiek pisze:

    Szkoła Tańca niezwykła – zamiast tańca, uczy tańczyć. Na cotygodniowych lekcjach zamiast bezmyślnie przyswajać wydumaną choreografię rodem z „Tańca z gwiazdami”, uczymy się świadomie i naturalnie poruszać w rytm muzyki dobiegającej z głośników – czyli właśnie tańczyć! A żadna muzyka nam nie straszna, zakres tańców ćwiczonych na lekcjach daje naprawdę dużą wszechstronność na parkiecie. Świetną okazją do utrwalenia wiedzy zdobytej na lekcjach są również cotygodniowe treningi, podczas których kursanci sami wybierają, jakim stylem tańczą do kolejnych, zmieniających się utworów . To także bardzo cenne 1,5-godzinne „poligony” przed różnego rodzaju imprezami, pozwalające pewnie się poczuć na dowolnym parkiecie poza szkołą. To wszystko pod czujnym i życzliwym okiem trójki instruktorów.
    Dodatkowo, co miesiąc w szkole odbywa się zabawa taneczna, czyli 4 godziny zabawy przy muzyce, przeplatane chwilami na regenerację sił i miłą rozmowę przy ustawionych obok parkietu stolikach.
    Po 4 latach spędzonych w tej Szkole, polecamy z całego serca!

  13. Lilka i Jacek pisze:

    Na zajęcia do szkoły Zbyszka Wardyńskiego uczęszczaliśmy (z ogromną przyjemnością) 3 lata, czekając z niecierpliwością na każdą kolejną lekcję. Przerwaliśmy udział w zajęciach ze względu na moją kontuzję (oczywiście zdarzyła się bez związku z tańcem) – ale na pewno wkrótce wrócimy…. Nie dziwię się, że wszystkie zamieszczane o szkole opinie są bardzo pozytywne. Zaręczam, że nie ma w nich grama przesady. Bo prawdą jest, że pochwalić trzeba wszystko – sposób prowadzenia lekcji przez Zbyszka i jego asystentkę Dorotkę, ich przystępność, życzliwość i zrozumienie dla uczestników mających przecież czasami problemy z
    opanowaniem i zapamiętaniem kolejnych kroków i sekwencji w poszczególnych tańcach, a także po prostu atmosferę panującą na zajęciach.
    Prowadzący wykazują ogromną cierpliwość zarówno w tłumaczeniu i pokazywaniu nowych elementów tańca jak i w przypominaniu znanych, które zdarzyło się zapomnieć.Tempo prowadzenia zajęć umiejętnie dostosowują do danej grupy, skutecznie dbają o to, żeby lekcje w ich szkole były zabawą i przyjemnością pozbawioną oceniania i niezdrowej rywalizacji. W efekcie bardzo szybko wszyscy uczestnicy czują się na zajęciach dobrze i bezpiecznie; nie wstydzą się prosić o pomoc, czy o powtórzenie jakiegoś elementu.
    Zresztą, tak naprawdę nie trzeba ich prosić; Zbyszek i Dorotka są bardzo uważni, szybko i dyskretnie wspierają tych, którym zdarzyło się „pogubić”.
    Przez trzy pełne lata obserwowałam, jakie postępy zrobili ludzie mający na początku problem z „wyluzowaniem się”, którzy lekcje traktowali bardzo zadaniowo i wstydzili się każdej pomyłki. Dzięki super atmosferze na zajęciach szybko odkryli, że chodzi przede wszystkim o fajne, aktywne spędzenie czasu, niezależnie od tego, kto w jakim tempie co opanował. Nie przypadkiem w końcu zaleca się często terapię tańcem. W dodatku jest to zdrowa i bezpieczna dla każdego forma ruchu.
    W naszej licznej grupie, w której są ludzie (właśnie złapałam się na tym, że piszę w czasie teraźniejszym choć mamy przerwę ponad pół roku) w różnym wieku – wytworzyła się prawie rodzinna atmosfera. Szczególnie jest to widać w czasie comiesięcznych potańcówek w szkole; przychodzi się nie tylko potańczyć, ale też po prostu spotkać się i pogadać….
    Fajne jest też to, że oprócz lekcji są także treningi, na których można pod okiem fachowców poćwiczyć elementy sprawiające jakieś trudności albo zwyczajnie potańczyć.
    O szkole najlepiej chyba świadczy fakt, że naprawdę niewiele osób rezygnuje z lekcji na stałe… bo ci, co rezygnują – najczęściej wracają…. my zresztą też wrócimy, bo obojgu nam tego brakuje… a jak sobie przypomnę, jak namawiałam męża, a on się bronił: że stary, że gruby, że to dla + 30 itd… a teraz to on mnie pogania, choć rękę mam nadal nie do końca sprawną…
    Z czystym sumieniem mogę polecić tę szkołę wszystkim, którzy chcą się w fajnej atmosferze nauczyć wielu tańców przydatnych na różnorodnych imprezach… Tak naprawdę już po kilkunastu lekcjach spokojnie tańczymy poprawnie nie tylko podstawowe kroki najczęściej spotykanych tańców, ale także sporo figur… I czujemy się super na parkiecie niezależnie od tego, czy tańczą dwie pary, czy jest straszny tłok – bo tego też nas Zbyszek uczy… Tak że my niedługo wrócimy, bo brakuje nam ruchu, atmosfery i wszystkich ludzi, których w szkole poznaliśmy…

  14. Ola i Czarek pisze:

    W pierwszym momencie po przeczytaniu zamieszczonych na tej stronie opinii pomyśleliśmy: przecież oni napisali już wszystko. Jednak po chwili namysłu doszliśmy do wniosku, że pominięty tam został jeden element. Jest to sprawa tajemnicza, trudna do zrozumienia, szczególnie dla osób z zewnątrz: jak to się dzieje, że zwykła szkolna sala gimnastyczna na kilka godzin, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przeistacza się w parkiet przedwojennej Adrii. Tak jest! My tańczący na zajęciach Zbyszka nie dostrzegamy gimnastycznych drabinek, tablic do koszykówki oraz linii wymalowanych na podłodze. Dla nas to reprezentacyjna sala taneczna z publicznością, która z podziwem patrzy na nas. Jest to możliwe dzięki atmosferze, jaką tworzą Zbyszek, Dorotka oraz Tomek. To sakramentalne: panowie proszą panie, kulturalne słownictwo i serdeczny uśmiech sprawiają, że na czas zajęć trafimy do innego świata. Gdzieś za drzwiami zostaje codzienność. Między innymi, jak w teatrze, obowiązuje tu niepisana zasada wyłączenia telefonów i przyciszonych rozmów.
    My trafiliśmy na zajęcia do Zbyszka za namową przyjaciół. To najlepsza forma rekomendacji i dlatego sami teraz namawiamy Was, żebyście spróbowali nauczyć się tańczyć u najlepszych instruktorów jakich napotkaliśmy na naszej wyboistej drodze do dobrej zabawy na parkiecie. Przy odrobinie wytrwałości będziecie mogli zatańczyć do każdej melodii.

  15. Marzenka i Michał pisze:

    W związku z przygotowaniem do wesela naszego syna postanowiliśmy z mężem zapisać się na kurs tańca towarzyskiego. Wybór padł na szkołę Zbyszka. Na początku obawiałam się jak to będzie, szczególnie z prowadzeniem, gdyż lubię „dyrygować”. Czy zapamiętam kroki, układ, czy się nie skompromituje? Ale już po kilku zajęciach wszystko gdzieś uleciało. Perfekcjonizm Zbyszka, cierpliwość i indywidualne podejście przynoszą należyte rezultaty. Zawsze jest czas na dokładne wytłumaczenie charakteru tańca i kroków, następnie doskonała muzyka i ćwiczenie, ćwiczenie i jeszcze raz ćwiczenie. Stopniowo od prostych układów do bardziej zróżnicowanych. Powracanie do „starych” układów służy nie tylko ich przypomnieniu, ale również wejściu na inny poziom tańca. Gdy masz trudności z konkretną pomocą przychodzi nie tylko Zbyszek, ale również Dorotka i Tomek. Poza tym jest czwartek, kiedy jeszcze raz można przećwiczyć, utrwalić wszystkie zdobyte umiejętności. Zauważyłam, że nauka sprawia nie tylko mi, ale też mojemu mężowi, dużo radości, satysfakcji i cudownie przeżytych chwil. Odkryłam jak to jest wspaniale „poddać” się mężowi i muzyce. Muszę się pochwalić, że dzięki Zbyszkowi na weselu daliśmy czadu. Dzieci były z nas bardzo dumne, a my znakomicie się bawiliśmy. Taniec stał się dla nas cudownym czasem spędzanym we dwoje. Jednoczy nas nie tylko na parkiecie ale i w miłości. Czujemy, że staliśmy się bardziej sprawni fizycznie. Na pewno będziemy korzystać i polecać innym Zbyszka.
    Dziękujemy Ci bardzo Zbyszku.

Pozostaw odpowiedź "Lalka" Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.